M. Siekacz: Jak zareagować na wyciek danych z Facebooka?


Afera z niekontrolowanym wyciekiem danych osobowych z Facebooka zatacza coraz szersze kręgi. Ostatnio dyrektor techniczny FB przyznał, że faktyczna ilość użytkowników, których dotyczy ta sprawa to nie 50, ale 87 milionów. Twórcy akcji #deletefacebook wzywają do opuszczenia popularnego portalu. Czy w tej sytuacji usunąć firmowy fanpage?

M. Siekacz: Jak zareagować na wyciek danych z Facebooka?
fot. pixabay.com

Dlaczego dane z Facebooka okazały się tak cenne

Afera, której głównym bohaterem stał się największy portal społecznościowy pokazuje, jak ogromne znaczenie mają z pozoru nieistotne informacje, jakie sami udostępniamy w sieci.

Pozyskanie danych, które jest źródłem całego zamieszania, miało miejsce kilka lat temu. Zgodnie z tym, co dziś wiadomo, głównie w 2015 roku. Nie był to "wyciek" z jakiejś tajnej bazy, jak to sobie czasem wyobrażamy. Dane udostępnili sami użytkownicy,wyrażając mniej lub bardziej świadomą zgodę na ich wykorzystanie podczas instalacji aplikacji opracowanej przez Cambridge Analytica. Potrzebna była do wypełnienia ankiety, za które otrzymywali do 2 dolarów… Aplikacja żądała zgody na dostęp do miejsca zamieszkania i informacji o polubieniach. Pobierała też dane na temat listy znajomych. W ten sposób CA kupowała dane, na bazie których mogła później profilować użytkowników i prowadzić skuteczne kampanie.

Informacje o aktywności (m. in. polubieniach) w ramach portalu pozwalały określić preferencje wyborcze użytkowników, ich poglądy dotyczące wielu kwestii społecznych, np. nastawienia do imigrantów, które później mogły być wykorzystane do dobierania reklam podczas kampanii wyborczej. A to już dawało ogromne możliwości do podsycania lęków, ksenofobii, poczucia wykluczenia i nakłaniania do głosowania w określony sposób. Pozornie błahe dane (bo czym są polubienia na FB czy lista znajomych?) okazały się ogromną wartością w rękach osób mających pomysł na ich wykorzystanie.

Łącznie mowa o 87 milionach użytkowników, których dane wyciekły, w tym wiadomo o ponad 57 tysiącach danych polskich użytkowników. W Polsce aplikację pobrały tylko 23 osoby, reszta to ich znajomi, a także znajomi użytkowników aplikacji będących obywatelami innych krajów.

Cambridge Analytica wiązana jest oficjalnie z dwoma dużymi kampaniami wyborczymi. Pierwsza z nich miała miejsce przed referendum w sprawie Brexitu, druga to kampania prezydencka Donalda Trumpa w USA.

Facebook zapewniany był o naukowym charakterze tych działań. Jego winą było to, że po zauważeniu nieprawidłowości w zbieraniu danych nie zablokował aplikacji, jedynie upomniał jej twórców, a sprawa nie została gruntownie zbadana. Dopuścił się przez to zaniedbania, za które dziś pokutuje. W dniu kiedy ten tekst przekazywany jest do druku, twórca portalu rozpoczyna zeznania przed amerykańskim Kongresem.

Z danych użytkowników korzystają reklamodawcy

Jako użytkownicy portalu możemy czuć niezadowolenie wiedząc, że nasze dane mogą posłużyć do manipulacji naszymi decyzjami. Warto jednak pamiętać, że sami te dane udostępniamy i zgadzamy się na ich wykorzystanie używając tego medium. W internecie nie jesteśmy anonimowi. Wraz z rozwojem technologii zostawiamy po sobie coraz więcej śladów. Bezrefleksyjne akceptowanie dostępów dla różnych aplikacji zawsze niesie ze sobą takie ryzyko, warto zachować czujność i zastanowić się, czy te symboliczne 2 dolary to rzeczywiście wystarczająca kwota za naszą prywatność.

Z drugiej strony, jako reklamodawcy, sami korzystamy z danych użytkowników. Algorytm Facebooka analizuje ich zachowanie w serwisie, profiluje ich i na tej podstawie możemy kierować reklamy do dobrze dopasowanej grupy docelowej. A więc sam fakt wykorzystywania danych nie powinien być dla nas zaskoczeniem.

Co więcej, sami pomagamy śledzić użytkowników poza facebookiem. Instalujemy w naszych stronach www pliki cookie nazwane pixelem, dzięki którym FB zbiera dane użytkowników odwiedzających nasz serwis. Oczywiście nie robimy tego za darmo - dzięki temu nasze reklamy są jeszcze lepiej dopasowane. Tylko gdzie tu szacunek dla prywatności?

Gigant social media wprowadza zmiany

W efekcie afery Facebook wprowadza szereg zabezpieczeń, mających uniemożliwić zbieranie zbyt dużej ilości danych o użytkownikach i ich niekontrolowane przetwarzanie. Nie ma z resztą wyjścia, jego działalność także będzie weryfikowana w kontekście RODO, które zacznie obowiązywać z końcem maja.

Potencjalne kary za nieprawidłowe zarządzanie danymi osobowymi są tak wysokie, że nawet ten globalny portal nie zaryzykuje naruszenia przepisów i od kilku miesięcy dostosowuje się do wymagań europejskiego prawa.

Pierwsze ograniczenia dostępu do danych dla deweloperów aplikacji już zostały wprowadzone, co wywołało niemałe zamieszanie. Pojawiają się głosy, że FB po solidnej nauczce, jaką właśnie otrzymał, wprowadza zabezpieczenia na wyrost. Poza ograniczeniami zaplanowana jest też szeroko zakrojona akcja informacyjna dla użytkowników, aby uczyli się chronić swoje dane i świadomie decydowali, co komu udostępniają.

#deletefacebook?

Nie łatwo jednoznacznie odpowiedzieć to pytanie.

Warto słuchać głosu sumienia, ale jednocześnie należy kierować się zdrowym rozsądkiem. Jeśli informacje na temat wypływu danych pozostają w konflikcie z deklarowanymi przez firmę wartościami, odpowiedź wydaje się oczywista. Nic na siłę, jeśli ktoś głęboko nie zgadza się z wykorzystywaniem danych osobowych do celów biznesowych czy też politycznych, powinien zrezygnować z obecności w przestrzeni Facebooka.

Jednak nie dla każdego kwestia ochrony danych osobowych jest sprawą kluczową. Nie niektórych  firm obecność w social media przekłada się na wymierne korzyści. Są branże, w których ruch z Facebooka znacząco wpływa na wzrost poziomu sprzedaży. Jeśli Twój biznes tak właśnie działa, nie warto rezygnować ze skutecznego kanału dotarcia do klientów zainteresowanych ofertą. Co prawda zmiany zapowiedziane przez Marka Zuckerberga na początku roku będą powodować znaczne ograniczenie widoczności reklam i wpisów publikowanych przez firmy, ale warto próbować dostosować się do nowej sytuacji, zamiast z góry rezygnować z walki o klienta.

Tak jak w przypadku innych działań, które mogą wpłynąć na postrzeganie organizacji, warto zastanowić się kim są nasi klienci, jak zareagują na ewentualne decyzje i  czy bez tego kanału możemy obejść się w komunikacji z nimi.

Marta Siekacz
www.marketingmalejfirmy.pl

 

Zobacz także:
Komentarze
  • Aktualnie brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
SMS News

SMS News

Bądź na bieżąco! Możliwość otrzymywania najważniejszych informacji publikowanych w portalu BiznesLubuski.pl za pośrednictwem SMS.

Aktualności

Newsletter

Newsletter pozwoli Państwu być na bieżąco z wydarzeniami, zmianami w prawie, nowymi przetargami i zamówieniami.

Czat online

Czat online

Czat jest platformą nawiązywania kontaktów z przedsiębiorcami oraz ekspertami, którzy na BiznesLubuski.pl będą się pojawiać.

Baza adresów

Baza adresów

Duża baza adresów najważniejszych instytucji, wydziałów, osób. Teraz łatwiej trafić do odpowiedzialnego urzędnika, instytucji.

Zamknij

Informacja o plikach cookies...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.